To co najbardziej cenisz, na co wydajesz pieniądze, poświęcasz temu czas, energię i właściwie też życie swoje jest twoim bożkiem, zarazem często jest to rzecz lub zjawisko, od której jest się uzależnionym. Coś co powoli cię wyniszcza. Raczej nie może być to osoba, bo poświęcasz się dzieciom swoim i potem jesteś od nich uzależniony, ale to akurat normalne. Mówimy o rzeczy lub zjawisku alkohol, telewizja, internet, facebook, kupowanie, pieniądze, gry komputerowe, pornografia lub/i seks, telefon.
Twój fałszywy bożek daje ci poczucie szczęścia, ale tylko poczucie, bo na dłuższą metę każdorazowo prowadzi cię do depresji, zmarnowania życia, bezsilności i podobnych zjawisk. Uwielbienie dla zjawisk i przedmiotów to nieświadome uwielbienie diabła. Jeśli czasem mówi się o przeznaczeniu to raczej tym diabelskim. Bóg stworzył niebo i ziemię, i dał ci wolną wolę i wybór, Bóg nie układa za ciebie twojego przeznaczenia, bo chce żebyś sam wybrał dobro lub zło. To diabeł zna twoje słabości i chce układać ci negatywne przeznaczenie na zło, od lat planuje, że najpierw wpadniesz w dobre towarzystwo, później spotka cię kilka tragedii i uciążliwość życia, a dopiero po kilkunastu latach zorientujesz się, że jesteś nałogowym alkoholikiem lub narkomanem, albo pocieszasz oglądaniem golizny. A ty wiesz, że to co robisz, jest tylko pocieszaniem się i udajesz przed ludźmi szczęśliwego, bo się ich wstydzisz, wiedząc, że ani Boga, ani siebie nie oszukasz. Innym razem
Prawdziwy Bóg, gdzieś w psalmach powiedział, że zniszczy nam te wszystkie fałszywe bożki, zwłaszcza jeśli kogoś kocha. Człowiek tworząc sobie namiastkę szczęścia, czyli różne sposoby chwilowego pocieszania się w swoim życiu, wpada w alkoholizm, dzięki któremu na chwilę zapomina o sprawach świata, z którymi sobie nie radzi. Wpada w uzależnienie od imprez a nieraz przy tym przygód cielesnych, myśląc, że się w swoim życiu dobrze bawi, ale i tak ma chwile prawdy, w których wracają smutne nastroje i nieraz depresja. Podobnie dzieje się z innymi używkami i uzależnieniami wszelkiego rodzaju, w które ucieka się przed życiem. Z czasem potrzebujesz tego więcej i więcej, bardziej i bardziej, zwłaszcza jeśli pojawia się depresja, a pojawia się. Uzależniony potrzebuje więcej narkotyków być czuć się dobrze, więcej alkoholu, więcej sztucznej rzeczywistości w grach komputerowych, coraz bardziej wyszukanych i dewianckich filmów, coraz więcej poklasku na facebooku. Bóg zapewne pozwala człowiekowi w to wejść, bardziej i bardziej zwłaszcza wtedy gdy wie, że ten akurat typ osobowości musi sam ostatecznie przekonać się, że coś jest złe. Czasem, kiedy wie, że ktoś ma nieco więcej wiary i nie musi stoczyć się ostatecznie, Bóg wkracza wcześniej. A jak wkracza Bóg? Najczęśćiej chyba niszczy nam iluzję szczęścia jaką mieliśmy. Jeśli Bogiem stają się pieniądze, pojawi się duża strata lub bankructwo, jeśli bożkiem jest alkohol może pojawić się choroba lub odrzucenie społeczne, rodzinne, jeśli Bogiem jest seks może pojawić się dziecko, choroba, depresja z próbą samobójczą. Są to formy raczej ostateczne, a przed nimi pojawiają się dziesiątki i setki innych prób, żeby wyciągnąć człowieka z upadku jego życia. Człowiekowi wtedy najczęściej wydaje się, że trafił mu się ogromny pech, a jednak można to często rozumieć jako ogromne szczęście.
Jeśli byłeś tak głupi, że z powodu pieniędzy mogłeś zabić swoje nienarodzone dzieci, żeby nie narażać się na koszty. Jeśli byłeś tak głupi, żeby oglądać telewizor całymi dniami podczas, gdy za ścianą życie twojego syna zniszczyła pornografia albo twoja córka nie mając wsparcia ojca zabiła twojego nienarodzonego wnuka. Jeśli z powodu twojej pychy nie pomogłeś człowiekowi, który potem uległ przemrożeniu. Jeśli z powodu jednorazowego współżycia w przelotnym romansie zniszczyłaś swoje poprzednie życie. Jeśli z powodu pieniędzy niszczysz życie swoich dzieci, bo muszą się żenić z nieistniejącymi ideałami, które sobie wymarzysz. Jeśli niekonieczna do przeżycia robota jest ważniejsza od czasu, który należy poświęcić dzieciom, a potem dzieci szukają wzorca w mediach i reklamach. Właśnie wtedy, gdy tobie się wydaje, że twój świat się zawalił pomyśl, czy to co się działo, było dobre dla zbawienia twojego i twoich bliskich. Proś Boga, żeby obdarzył się rozumem i możliwością zrozumienia tego, co się stało. Możliwe jest, że tak jak obiecał właśnie przyszedł i zabił w twoim życiu twojego bożka, zerwał twój kontakt z demonem budującym ci namiastkę szczęścia.
Musisz wiedzieć wtedy, że to nie wszystko, bo proces naprawy twojego życia nieraz dopiero się zaczyna. Następnie dokona rozbiórki wszystkich okoliczności, które cię do tego sprowadziły. Jeśli najważniejsze dla ciebie były pieniądze to może stracisz pracę, w której były szkolenia Coachingowe, w których wmówiono, ci że wyniki pracy są ważniejsze od drugiego człowieka. Jeśli najważniejsza była władza, sława i prestiż może Bóg sprowadzi cię niewątpliwie do roli kogoś niezbyt bogatego, niezbyt znanego, niezbyt lubianego. Jeśli byłeś więźniem telefonu i facebooka dostaniesz może ostrzeżenie przez stratę danych w telefonie albo awarię systemu. Rozbiórka twoich iluzji będzie trwała aż do samego spodu, aż mówiąc językiem psalmów, zostanie odcięta ostatnia chora gałązka z twojego drzewa życia.
Kiedy będziesz się czuć, że jesteś na samym dnie, bądź pewny, pewna, że może właśnie wtedy Bóg jest z tobą i zaczyna od początku budować ciebie i twoje życie. Za kilka miesięcy lub rok, jak będziesz pilnym uczniem nauczysz się żyć bez twoich nałogów i uzależnień. Pamiętaj, że Bóg działa powoli, bo myślę jemu chodzi o zmiany trwałe i długookresowe, a nawet do końca życia, a nie takie na chwilę, na tydzień. Co możesz z tym wszystkim zrobić?
Jeśli to widzisz, wyjdź Bogu naprzeciw i sam zacznij niszczyć twoje bożki, wtedy czas nauki i przykrości potrwa krócej. Współpracuj z Bogiem. Zdawaj egzaminy, przed którymi cię stawia. Nie ulegaj okazjom do kontynuacji uzależnienia, a nawet jak ulegniesz idź do spowiedzi i dalej pracuj nad sobą. Proś go ciągle o jego mądrość, żebyś rozumiał, co on robi z twoim życiem. Pozwalaj mu żeby to naprawiał. Proś o natchnienie do życia i opiekę. Jeśli wiesz, że twoim problemem jest zdrada żony z komputerem, poproś żonę o wsparcie i postaw komputer w takim miejscu domu, gdzie siedząc przy nim, nie będziesz na uboczu i trudno by ci było oglądać goliznę. Jeśli twoim nałogiem jest telefon z facebookiem i z tego powodu wyniszczasz swoje życie uczuciowe, zacznij robić przerwy bez telefonu. Początkowo tyle ile zdołasz np. po 15 minut, a gdy się przyzwyczaisz to coraz dłużej. Jeśli zniszczyłaś swoje narzeczeństwo złym życiem towarzyskim po tym, jak dostałaś nowy telefon i niezależność motoryzacyjną, to znajdź tego przyczyny, żeby nie robić już tych błędów. Jeśli masz dziecko przewlekle chore wiele już lat, a wiara twoja jest fałszywa, przeszyta pogardą do ludzi i pozorna, proś Boga, żeby obdarzył cię szczera wiarą, bo jego jedynym sposobem na ciebie może być trudny stan zdrowia twojego dziecka, możliwe, że tylko wtedy kierujesz się do kościoła, kiedy następują ataki. Mądrość tego etapu naprawy twojego życia i ciebie zamyka się w kilku słowach, idź sam do Boga, zanim Bóg przyjdzie do ciebie.
Na tym etapie bywa odwrotnie człowiek, tłumaczy sobie swoją krzywdę tyranią Boga albo nawet jego nieistnieniem, a jednak jest to miłość Boża. Musisz jednak starać się zrozumieć jego sposób myślenia. Bóg żyje poza czasem, a twoje życie jest dla niego tchnieniem. Ma inny punkt odniesienia. Ogólnie chce twojego szczęścia, ale ważniejsze jest dla niego, żebyś żył z nim w wiecznym szczęściu po śmierci. Jeśli będzie możliwe takie czy inne szczęście już na ziemi, to też ci je da, ale jeśli coś by cię miało zgubić, zwłaszcza uzależnienia, to musi cię z nich wyleczyć, bo utrudniają ci one widzenie prawdy, miłość do bliźniego i drogę do nieba. Pozbywaj się zatem samodzielnie tego, co cię obciąża, żeby on nie musiał tego robić.
A powinieneś też wiedzieć, że nawet jak nie wszystkie uzależnienia uda ci się opanować zanim umrzesz, to nie wyklucza Bożej miłości do ciebie ani miłosierdzia. Jeśli walczysz znaczy, że nie przegrałeś. Może trafisz na sąd Boży nie jako zwycięzca, ale ten kto nie zdążył wygrać, ale był jeszcze w trakcie walki. Myślę, że Bóg to doceni. Pamiętaj jednak by się nie oszukiwać, ale walczyć, walczyć i walczyć, wierząc, że wygrasz.